Od junk journali do szycia notesów — zapraszam do FAKTURY_PAPIERU
Jakiś czas temu zaczęłam robić art journale. Art, a może raczej junk - ta druga idea jest mi zdecydowanie bliższa. Papiery, materiały, zdjęcia, ilustracje, stare gazety, niepotrzebne tasiemki, koronki plus farby, tusz. Bazą, czyli zeszytem były głównie stare, zniszczone książki, które dostawały drugie życie. Sklejanie kartek i gruntowanie, żeby je wzmocnić i by lepiej przyjmowały farbę. Cały proces. Oryginalny prezent dla bliskiej osoby, albo własna przestrzeń do zapisywania słów, robienia kolaży, bawienia się z kolorem, fakturą, obrazem i słowem. Z czasem akcesoriów przybywa, a to jakaś wycinarka, a to płytka żelowa, szablony do malowania... Z wyklejania i komponowania stron płynnie przeszłam do robienia journali od podstaw, czyli od samego notesu/zeszytu. I to wciągnęło mnie totalnie. Nożyk, sznurek, igła... Papier pakowy, tektura. Śmieci do wyrzucenia, w najlepszym razie na makulaturę, albo jak ktoś dużo wysyła paczek - do ponownego wykorzystania. W krótkim czasie można z tego zrobi...



